AKTUALNOŚCI Z RYNKU PRACY

Rynki pracy w 2010 roku - Niemy i Szwajcaria

Recesja powoli odpuszcza, ale ekonomiści ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Sytuacja na europejskich rynkach pracy będzie trudna jeszcze przez długi czas. Gdzie zatem można i warto zarabiać w 2010 r.? Przeczytaj nasz raport i... zdecyduj sam.

NIEMCY

W 2009 r. rząd Angeli Merkel nie zniósł ograniczeń dostępu do niemieckiego rynku pracy. Pełna liberalizacja przepisów nastąpi dopiero w 2011 r. Część ekonomistów była zdziwiona przedłużeniem okresu przejściowego o kolejne dwa lata, gdyż w niektórych sektorach gospodarki brakuje rąk do pracy. Trudno uwierzyć, aby w nadchodzącym roku rodowici mieszkańcy Niemiec nagle zaczęli szukać zatrudnienia w charakterze opiekuna/opiekunki osób starszych, skoro do tej pory robili to rzadko. Wiele więc wskazuje, że wciąż mile widziany będzie personel z Polski. - Obecnie posiadamy oferty pracy z całych Niemiec, ale najwięcej z zachodnio-południowej części kraju - informuje Marta Chrustowicz z firmy Promedica24. Choć tamtejsze społeczeństwo szybko się starzeje, to w ciągu ostatnich miesięcy wzrosły wymagania wobec osób świadczących usługi opiekuńcze. - Aktualnie poszukiwane są głównie osoby z komunikatywną, a nawet dobrą znajomością języka niemieckiego. Ważne jest również doświadczenie w opiece, a dodatkowy atut to posiadanie czynnego prawa jazdy - mówi Renata Krochmal z firmy Doradca Ewa Prus. W tej branży Polki zarabiają 800-1,3 tys. euro (3,3-5,4 tys. zł) netto miesięcznie, a ponadto mają zagwarantowane darmowe wyżywienie i zakwaterowanie.

Od lat po drugiej stronie Odry brakuje też inżynierów. Lekarstwem na uzdrowienie sytuacji miała być przeprowadzona w 2007 r. częściowa liberalizacja przepisów regulujących dostęp do rynku pracy. Wprowadzono wówczas ułatwienia dla osób posiadających wykształcenie inżynierskie o specjalnościach: budowa maszyn, budowa pojazdów (w tym także statków) oraz elektrotechnika. Jednak wciąż do zagospodarowania jest wiele etatów. Zazwyczaj kandydaci ustalają indywidualnie warunki zatrudnienia, ale zarobki 65-80 tys. euro (27-33 tys. zł) brutto rocznie nie należą do rzadkości. Tradycyjnie już pojawią się oferty dla pracowników sezonowych. Z pewnością będzie można zarabiać w rolnictwie, przy obsłudze imprez objazdowych, w hotelarstwie i gastronomii.

SZWAJCARIA

Spowolnienie gospodarcze dotarło także do niewielkiej Szwajcarii. - Przede wszystkim wzrósł poziom bezrobocia, przez co mieliśmy nawet problemy z otrzymaniem pozwoleń na pracę dla naszych wykwalifikowanych kandydatów. W 2010 r. sytuacja ma być już lepsza - informuje Marek Damm z firmy BBT. Jednak nie należy się spodziewać, że w najbliższych tygodniach przestaną obowiązywać kontyngenty, czyli ściśle ustalone limity wydawanych pozwoleń na pracę. Zarówno pula krótkoterminowych (tj. od 4 do 12 miesięcy), jak i długoterminowych (powyżej roku) pozwoleń na pracę pozostanie na wyznaczonym wcześniej poziomie. Ograniczenia zostaną uchylone dopiero w 2011 r., a więc pierwszeństwo w zatrudnieniu mają Szwajcarzy oraz obywatele 15 "starych" krajów UE. - W 2010 r. potrzebni będą elektrycy, spawacze z umiejętnością spawania aluminium, kafelkarze, monterzy wentylacji, a prawdopodobnie też murarze i dekarze - wylicza Marek Damm. Dodaje, że średnie wynagrodzenia na wymienionych stanowiskach wynoszą 30 franków szwajcarskich (82 zł) brutto na godzinę. Ponadto w nadchodzącym roku powodów do narzekań nie powinny mieć osoby poszukujące pracy sezonowej np. w rolnictwie, gastronomii czy hotelarstwie. - Zaryzykuję stwierdzenie, że najgorsze dla szwajcarskiego rynku pracy już minęło. Jednak o tym jak będzie faktycznie przekonamy się wiosną, a może nawet trochę wcześniej - mówi Marek Damm.

www.praca.wp.pl

Marcin Gazda

05.01.2010

Niemiecki i austriacki rynek pracy pozostanie zamknięty do 2011 roku

Ze względu na obawy przed możliwą falą taniej siły roboczej z Polski i innych państw Niemcy nie zdecydowały się na otwarcie przed 2011 rokiem swojego rynku pracy dla nisko wykwalifikowanych pracowników z Europy Wschodniej.

Krok ten stoi w sprzeczności z działaniami większości pozostałych państw UE, które zniosły juz wszelkie obostrzenia dla pracowników z ośmiu byłych państw bloku wschodniego (Polski, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii, Litwy, Łotwy i Estonii), które weszły do UE w 2004 roku. Państwa starej „15” uzgodniły, że zniosą wszystkie ograniczenia najwcześniej jak to tylko możliwe, nie później jednak niż w 2011 roku.
 
Ograniczenia dla pracowników z Bułgarii i Rumunii mają zostać zniesione najpóźniej do 2014 roku.

Sąsiednia Francja, 1 lipca 2008 roku zniosła już wszelkie obowiązujące do tej pory obostrzenia. To o rok wcześniej niż planowano. Decyzja była dość zaskakująca, gdyż we francuskiej debacie na temat otwarcia rynku pracy przeważały dotąd głosy, że polscy hydraulicy zabierają Francuzom ich miejsca pracy i powodują obniżkę płac.

Podobne obawy panują także w graniczących z Polską i Czechami Niemczech. Niemiecki rząd obiecał, że ułatwi dostęp do rynku pracy wysoko wykwalifikowanym specjalistom z nowych państw członkowskich UE. Była to reakcja na żądania ze strony przedsiębiorstw, które uskarżają się na chroniczny brak dobrze wykształconych pracowników, np.  inżynierów czy programistów komputerowych..

Poza Niemcami ograniczenia w dostępie do rynku pracy dla pracowników z Nowej Europy obowiązują jeszcze tylko w Austrii.

Austriacki rząd przyznał ostatnio, że obawy związane ze zniesieniem kontroli na wschodniej granicy kraju okazały się bezpodstawne. Poszerzenie na Wschód Schengenlandu nie oznaczało – wbrew oczekiwaniom - otwarcia drzwi dla fali nielegalnych imigrantów lecz zwiększyło bezpieczeństwo kraju, stwierdziła ostatnio austriacka minister spraw wewnętrznych Maria Fekter.

Liczba zatrzymań nielegalnych imigrantów spadła z 7000 w 2006 roku do 300. Ponadto od momentu zniesienia kontroli granicznych w grudniu 2007 roku wskaźnik przestępczości zmniejszył się w całym kraju o 6 proc., podczas gdy w regionach przygranicznych zanotowano spadek aż o 18 proc., wyjaśniła Fekter.

 

Źródło:

http://www.euractiv.pl/

14.09.2009

 

Belgia otwiera rynek pracy dla Polaków

Zgodnie z oczekiwaniami, Belgia zniesie od 1 maja restrykcje na rynku pracy dla obywateli Polski i reszty krajów, które weszły do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Wiadomość tę ogłosiły w czwartek belgijskie media, powołując się na źródła w belgijskim ministerstwie pracy. Decyzję podjęli kluczowi ministrowie w rządzie federalnym jeszcze przed świąteczną przerwą wielkanocną.
Tym samym, niemal pięć lat po rozszerzeniu UE, już tylko dwa kraje: Niemcy i Austria chcą utrzymać ograniczenia w dostępie do rynku pracy dla obywateli Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii.

Dla Polaków czy Czechów, chętnych do legalnej pracy w Belgii, korzystne było to, że dekret królewski wprowadzający restrykcje wygasa 30 kwietnia. Bezczynność władz oznacza więc de facto otwarcie rynku pracy. To przedłużenie restrykcji wymagałoby inicjatywy i formalnej decyzji rządu.
Dziennik La Libre Belgique ocenia, że otwarcie rynku pracy ma związek ze zbliżającym się belgijskim przewodnictwem w UE w 2010 roku. - Pozostanie w grupie ostatnich ociągających się psułoby wizerunek Belgii - uważa gazeta.

Jednocześnie jednak Belgia już w grudniu postanowiła utrzymać restrykcje w dostępie do rynku pracy dla obywateli Bułgarii i Rumunii, które przyłączyły się do UE w 2007 roku.
O pełne otwarcie rynku od dawna apelowali belgijscy pracodawcy oraz współrządząca flamandzka partia liberalna VLD.

Szef belgijskiej dyplomacji Karel de Gucht (z VLD) mówił w marcu, że otwarcie rynku pozwoli na sformalizowanie sytuacji dziesiątek tysięcy polskich kobiet i mężczyzn pracujących obecnie w Belgii nielegalnie. - Teraz co trzy miesiące wracają do Polski, by odnowić wizy turystyczne. Wszyscy o tym wiedzą - mówił. Nie spodziewał się, by otwarcie rynku spowodowało napływ nowych pracowników, bo - jak tłumaczył - to rynek decyduje o zapotrzebowaniu na siłę roboczą.

Argumentem za były też dane, że przybysze z nowych krajów nie wypełnili limitów na listach poszukiwanych zawodów, gdzie belgijskie władze wprowadziły ułatwienia w przyznawaniu pozwoleń na pracę. To potwierdza, że - wbrew obawom części lewicowych polityków i związków zawodowych - Belgii wcale nie grozi zalanie rynku pracy obywatelami nowych krajów UE. Brakowało zwłaszcza pielęgniarek.

Komisja Europejska wielokrotnie apelowała o zniesienie restrykcji, przypominając, że przepływ pracowników to jedna z podstawowych swobód w Unii Europejskiej, a gospodarka na tym korzysta.

Takie samo stanowisko KE podtrzymuje w dobie kryzysu gospodarczego, twierdząc, że wspólny rynek jest częścią rozwiązania problemu, a nie problemem.

Mimo to Niemcy i Austria sygnalizują, że przedłużą zamknięcie rynków na maksymalny dopuszczony w traktacie akcesyjnym okres - do 2011 roku. Najpóźniej do 30 kwietnia będą musiały poinformować KE, czy chce dalej stosować restrykcje, czy też zakończyć okresy przejściowe wprowadzone wraz z rozszerzeniem UE w maju 2004 roku.

W przeciwieństwie do poprzednich lat nie wystarczy już zwykłe poinformowanie KE o przedłużeniu ograniczeń. Teraz trzeba udowodnić, że uzasadnione są obawy przed poważnymi zakłóceniami na rynku pracy w przypadku zniesienia okresów przejściowych.

Dania, która jest czwartym krajem stosującym restrykcje do 30 kwietnia, zapowiedziała już w zeszłym roku, że ich nie przedłuży.

 

Źródło: www.money.pl

16.04.2009

 

Skuteczne poszukiwanie pracy

W ciężkich czasach trudniej przyciągnąć uwagę pracodawców. MyHusbandNeedsAJob.com to strona internetowa, którą założyła Robin Stearns żeby znaleźć odpowiednią pracę dla swojego męża.

Standardowe metody poszukiwania pracy w sieci takie jak serwisy ogłoszeniowe czy portale społecznościowe skupione wokół pracy już nie wystarczają. Żeby przyciągnąć uwagę pracodawców i wyróżnić się w sieci, sięgamy po coraz odważniejsze sposoby. Kiedy Mike Stearns, absolwent uniwersytetu w Georgetown, na którym ukończył studia MBA, nie mógł znaleźć pracy przez 10 miesięcy, jego żona postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i działać. Na założonej przez nią stronie internetowej zamieściła krótki wywiad przeprowadzony z mężem, jego dane kontaktowe, cv, oraz skróconą historię jego i rodziny i poszukiwania pracy. Na stronie głównej kobieta skarży się, że mimo wykształcenia, po powrocie ze studiów do rodzinnej Kalifornii, mąż nie może znaleźć pracy z powodu kryzysu. Prosi też osoby odwiedzające stronę o rozesłanie znalezionej informacji przyjaciołom i znajomym. Głównym celem strony jest przedstawienie Mike'a potencjalnym pracodawcom i zwrócenie uwagi na jego los. Od wczoraj Mike prowadzi na niej również osobisty blog, w którym dziękuje za zainteresowanie jego sprawą internautom oraz mediom.

 

Źródło: www.gazetapraca.pl

20.03.2009

 

Na Opolszczyźnie rośnie bezrobocie!

W pośredniakach tłok - rejestrują się budowlańcy, stolarze i zarabiający dotąd za granicą. Pracy nie ma już co dziesiąty Opolanin, a według ostrożnych prognoz za pół roku nie będzie miał co ósmy.

 

Jeszcze w końcu października bez pracy było na Opolszczyźnie 31 127 osób, a ostatniego dnia grudnia 2008 liczba ta wzrosła do 35 698. Tym samym stopa bezrobocia skoczyła z 8,7 do 9,9 procent. Nie ma co się łudzić, że kryzys jest daleko na Zachodzie - coraz dotkliwiej odczuwają go także opolskie firmy, głównie te produkujące na eksport.

Tendencje są niepokojące: tylko w grudniu liczba bezrobotnych wzrosła o 2700 osób. Najwięcej, bo aż o 600 - w powiecie nyskim, a po około 300 w prudnickim, brzeskim i namysłowskim. Podobnie jak w latach największego bezrobocia, 2002-2003, dotyka ono głównie zachodnich powiatów Opolszczyzny. Wtedy jednak stopa bezrobocia w regionie sięgała 20 procent, obecnie nie powinna przekroczyć 13. Takie są "optymistyczne” założenia.

- Tylko 5 stycznia w opolskim urzędzie pracy zarejestrowało się niemal 150 osób, podczas gdy normalnie robi to od kilku do najwyżej kilkunastu bezrobotnych - mówi Jacek Suski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu. Uspokaja jednak, że kataklizm nam nie grozi: - Uważam, że sytuacja powoli będzie się pogarszać jeszcze przez kilka miesięcy, lecz w okolicach połowy roku powinno nastąpić odbicie.

Zanim do tego dojdzie, musimy prze­trwać trudny okres. Opolskie firmy, głównie producenci mebli i innych towarów eksportowych, liczą się z pogorszeniem koniunktury. Może ono pociągnąć za sobą redukcje zatrudnienia.

- Mam jednego pracownika na stałe i na razie roboty nam nie brakuje, ale obecne zlecenia skończymy do marca, a co dalej, nie wiadomo - przyznaje Robert Majchrzak, właściciel opolskiej firmy remontowo-budowlanej.
Pewne wydaje się tylko, że na Opolszczyźnie nie będzie zwolnień grupowych.

- W naszym regionie jest tylko dwanaście zakładów zatrudniających ponad tysiąc osób. To dobrze, gdyż im firma mniejsza, tym łatwiej jej przetrwać trudne chwile - uważa dr Witold Potwora z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu. - Na Opolszczyźnie jest ponad 90 tysięcy małych i średnich firm. Taka struktura gospodarcza regionu daje nadzieję, że kryzys w ostatecznym rozrachunku do­tknie nas w mniejszym stopniu niż mieszkańców innych województw.

- Gdyby każda z ponad 90 tysięcy niewielkich opolskich firm zwolniła po jednej osobie, rzesza bezrobotnych bardzo by nam urosła, ale to nam raczej nie grozi - uważa Jacek Suski. - Mimo to powiatowe urzędy pracy, na wszelki wypadek, co dwa tygodnie składają raporty o sytuacji. A każdy nowo rejestrowany wypełnia ankietę z informacją, gdzie dotąd pracował i w jakich okolicznościach stracił pracę, byśmy mieli pełny obraz sytuacji.

Źródło:  www.nto.pl

20.01.2009

 

Abolicja podatkowa  

Podatnicy, którzy chcą skorzystać z obowiązującej od środy (06.08.2008) abolicji, powinni złożyć wniosek o umorzenie lub zwrot podatku oraz oświadczenie o dochodach zagranicznych. Mają na to dwa lub sześć miesięcy.

Od środy, 6 sierpnia, obowiązuje tzw. ustawa abolicyjna. Umożliwia umorzenie lub zwrot podatku należnego od dochodów uzyskanych przez polskich podatników za granicą. Ustawa z 25 lipca 2008 r. o szczególnych rozwiązaniach dla podatników uzyskujących niektóre przychody poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. nr 143, poz. 894) dotyczy polskich podatników, którzy przynajmniej w jednym roku podatkowym, w latach 2002-2007, podlegali tzw. nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu i uzyskiwali w tym roku przychody za granicą.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej:

http://www.mf.gov.pl/index.php?dzial=1943&wysw=2&const=3  

 

Niemiecki rynek pracy otwarty dla Polaków wcześniej?

Niemieckie władze rozważają otwarcie rynku pracy dla Polaków i obywateli innych krajów naszego regionu wcześniej, niż planowano - podaje Polskie Radio. Istnienie takiej możliwości potwierdził po nocnym spotkaniu przywódców partii koalicyjnych przewodniczący CSU Edmund Stoiber. Zdaniem Stoibera, zniesienie ograniczeń na niemieckim rynku pracy mogłoby nastąpić już przed 2009 rokiem. Na łagodniejsze regulacje mogliby zwłaszcza liczyć inżynierowie z tych branż, w których niemiecka gospodarka odczuwa największe niedobory kadrowe. Niemieccy chadecy postulują także liberalizację dostępu do rynku pracowników spoza Unii Europejskiej.

Do takich pomysłów sceptycznie podchodzą socjaldemokraci, którzy nie wykluczają jednak złagodzenia restrykcji chroniących niemiecki rynek pracy. Szef SPD Kurt Beck zastrzegł jednak, że rząd powinien w pierwszej kolejności dążyć do stworzenia takich warunków, które umożliwiłyby znalezienie zatrudnienia przez niemieckich absolwentów wyższych uczelni i bezrobotnych.

Źródło:  www.egospodarka.pl

 

 

Od 1 lipca Polacy i inni nowi obywatele UE będą mogli swobodnie podejmować pracę we Francji

 

Francuzi zrobili gest wobec Europy Środkowej i otwierają swój rynek pracy w dniu, kiedy obejmują przewodnictwo w UE. Nikt nie spodziewa się jednak masowego napływu naszych obywateli, jak stało się, gdy w 2004 r. swój rynek pracy otworzyła Wielka Brytania i Irlandia. Bardziej prawdopodobne jest, że swój status zalegalizuje część z kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy nadal pracują we Francji na czarno. Mimo to francuskie władze wskazują, że w niektórych branżach - hotelarstwie, gastronomii, rolnictwie potrzebują dodatkowych rąk do pracy.

Dotychczas na mocy okresu przejściowego, który Francja wprowadziła, gdy Polska i inne kraje Europy Środkowej weszły do UE, pracodawcy chcący zatrudnić Polaka musieli za każdym razem udowadniać, że nie mają na to miejsce Francuza lub obywatela starej Unii. W niektórych branżach w 2006 r. złagodzono te wymogi, lecz zatrudnianie naszych rodaków nadal było drogą przez biurokratyczną mękę i wymagało m.in. wniesienia opłaty administracyjnej ok. 900 euro.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

30.06.2008

 

Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków w 2011 roku 

 

Niemcy zamierzają przedłużyć o kolejne dwa lata ograniczenia dla pracowników z Europy Środkowowschodniej na swoim rynku pracy - informuje minister budownictwa i transportu Wolfgang Tiefensee.

Obowiązujący obecnie okres przejściowy kończy się w maju przyszłego roku.

Jak wyjaśnił minister Tiefensee, rząd w Berlinie zamierza w ten sposób chronić zwłaszcza słabsze gospodarczo wschodnie regiony Niemiec. Podkreślił, że potrzebują one wydłużenia ograniczeń, aby przygotować się na późniejsze otwarcie rynku pracy.

Wolfgang Tiefensee przypomniał, że Niemcy już stopniowo otwierają swój rynek pracy dla specjalistów z Europy Środkowowschodniej, między innymi dla inżynierów czy lekarzy. Jednak jego zdaniem, ze względu na wysokość zarobków wybierają oni kraje takie jak Wielka Brytania.

Niemiecki rząd zapowiada, że ostateczną decyzję w sprawie przedłużenia restrykcji podejmie jesienią. Jednak media już w kwietniu informowały, że koalicyjne CDU i SPD osiągnęły w tej sprawie porozumienie


 

Źródło: www.money.pl

30.06.2008

 

Dochody uzyskane za granicą - czy trzeba złożyć zeznanie podatkowe w Polsce?

Podatnicy, którzy mają miejsce zamieszkania w Polsce i w 2006 r. osiągnęli dochody w kraju i za granicą, mają obowiązek złożyć zeznanie roczne, wykazując w nim wszystkie swoje dochody (krajowe i zagraniczne).

Natomiast w przypadku podatników osiągających dochody tylko za granicą, obowiązek złożenia zeznania rocznego zależy od metody zapobiegania podwójnemu opodatkowaniu przyjętej w umowie zawartej przez Polskę z danym państwem.

Przy metodzie wyłączenia z progresją w Polsce nie płacimy podatku od dochodów uzyskanych za granicą. Dochody te uwzględniamy tylko do obliczenia stopy procentowej właściwej dla kwoty uzyskanych łącznie dochodów. Natomiast obliczoną stopę procentową stosujemy wyłącznie do dochodów osiągniętych w Polsce. W związku z tym, przy tej metodzie zapobiegania podwójnemu opodatkowaniu złożenie zeznania w Polsce jest konieczne w sytuacji, gdy oprócz dochodów uzyskanych za granicą osiągnięte zostały również dochody w Polsce. Jeżeli natomiast dana osoba uzyskała dochody wyłącznie za granicą, to w Polsce nie musi składać zeznania podatkowego (chyba że chce skorzystać z preferencyjnego rozliczenia rocznego, np. łącznie z małżonkiem lub w sposób przewidziany dla osób samotnie wychowujących dzieci). Skoro bowiem w Polsce nie osiągnęła żadnych dochodów, a dochody uzyskane za granicą są w Polsce zwolnione z podatku, to zeznanie byłoby "zerowe". W odniesieniu do dochodów uzyskanych w 2006 r. np. z pracy najemnej wykonywanej za granicą taką metodę zapobiegania podwójnemu opodatkowaniu przewidują m.in. umowy zawarte z Francją, Grecją, Hiszpanią, Irlandią, Norwegią, Niemcami, Szwecją, Włochami.

Przykład I

Pan Kowalski ma miejsce zamieszkania w Polsce, przy czym w 2006 r. w Polsce nie uzyskał żadnego dochodu. Natomiast zatrudniony był w Niemczech na podstawie umowy o pracę. Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarta z Niemcami przewiduje w tym przypadku stosowanie metody wyłączenia z progresją. Ponieważ dochody z pracy wykonywanej w Niemczech były jedynymi dochodami Pana Kowalskiego, nie ma on obowiązku złożenia w Polsce zeznania rocznego.

Przykład II

Pan Nowak latem 2006 r. podjął pracę sezonową w Niemczech, natomiast w Polsce nie uzyskał żadnych dochodów. Jego żona jest zatrudniona w Polsce na podstawie umowy o pracę i uzyskała dochody tylko z tego źródła. Rozliczając się za 2006 r. małżonkowie mają następujące możliwości:

 

 

 

  • mogą rozliczyć się wspólnie (Pan Nowak w zeznaniu wykaże dochody z pracy w Niemczech, a jego żona ze stosunku pracy w Polsce),
     
  • zeznanie roczne złoży tylko żona Pana Nowaka (w przypadku gdy małżonkowie rozliczają się osobno, Pan Nowak nie ma obowiązku składania zeznania rocznego, gdyż osiągnął dochody tylko z pracy w Niemczech, które są w Polsce zwolnione od podatku).

Przykład III

Pan Kasprzyk do sierpnia 2006 r. pracował w Polsce, natomiast od września był zatrudniony w Niemczech na podstawie umowy o pracę. Pan Kasprzyk musi złożyć zeznanie roczne, w którym wykaże dochody z pracy w kraju i za granicą.

Ponieważ umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarta z Niemcami w odniesieniu do dochodów z pracy najemnej przewiduje metodę wyłączenia z progresją, dochód uzyskany za granicą jest wyłączony z opodatkowania w Polsce. Natomiast będzie brany pod uwagę przy ustaleniu stopy procentowej właściwej do opodatkowania dochodu osiągniętego w Polsce.

 

 

 

Europejska emerytura

 

Do tej pory z emeryturami większych problemów nie było. Z reguły przez całe życie pracowaliśmy w kraju, w kraju płaciliśmy emerytalne składki i po przejściu na emeryturę w kraju otrzymywaliśmy świadczenie. Po naszym wejściu do Unii sytuacja trochę się skomplikowała. Za chlebem zaczęliśmy się przemieszczać z kraju do kraju, składki płacić raz tu, innym razem tam. Czy w ten sposób uda nam się oszczędzić na przyszłą emeryturę? No i kto nam będzie ją wypłacał?


W ramach Wspólnoty obowiązuje koordynacja systemów zabezpieczenia społecznego - wyjaśnia Ewa Borowczyk, przedstawiciel Polski w Unii ds. zabezpieczenia społecznego. - Pozwala ona na transfer uprawnień emerytalnych, nabytych w systemie ubezpieczeń społecznych na terenie jednego państwa członkowskiego do innego kraju Wspólnoty.
Oznacza to, że świadczenia emerytalne wędrują za nami z kraju do kraju.

Jeżeli zatem będziemy pracowali w kilku krajach Wspólnoty, np. 10 lat w Polsce, 25 lat w Niemczech i 5 lat we Francji, pomimo iż w każdym z tych krajów nie wypracujemy pełnego stażu emerytalnego uprawniającego do świadczeń, emeryturę otrzymamy. Dlaczego? Ponieważ unijne prawo zezwala na sumowanie wszystkich okresów ubezpieczenia, wypracowanych w państwach Unii.

A kto nam wyliczy wysokość emerytury i skąd będziemy ją otrzymywać? Patrząc na nasz przykład - każdy z krajów, czyli Polska, Niemcy i Francja, obliczą nam ją według swoich zasad. W tym przypadku świadczenie emerytalne będziemy zatem otrzymywać z trzech "kieszeni", ale wypłacać będzie nam je tylko jeden ZUS. Może być to niemiecka, francuska bądź też nasza krajowa instytucja ubezpieczeniowa lub też instytucja kraju, w jakim będziemy wówczas na stałe zamieszkiwać.

Emerytura będzie nam wypłacana w walucie, obowiązującej w kraju naszego zamieszkania.

 

Źródło: www.gratka.pl

 

 

 

Jak szukać dobrej pracy!

 

Podstawa to umieć sprzedać swoje zalety. Aby jednak móc je przedstawić, trzeba najpierw znaleźć odpowiednią ofertę. Niewątpliwą zaletą szukania pracy w internecie jest szybkość i wygoda w dostępie do ofert. Większość firm publikuje ogłoszenia rekrutacyjne na swoich stronach internetowych, drobne ogłoszenia pojawiają się z kolei na tematycznych grupach dyskusyjnych i forach. W sieci działają portale networkingowe czy agencje pośrednictwa pracy. Najwięcej ofert można znaleźć jednak w serwisach rekrutacyjnych.

W odróżnieniu od innych mediów oferty publikowane w internetowych serwisach rekrutacyjnych można przeglądać filtrując je według wielu kryteriów. Określić można interesującą nas branżę, konkretne stanowisko, miejscowość czy formę zatrudnienia. Dobrym rozwiązaniem jest też umieszczenie swojego CV w bazach portali rekrutacyjnych. Tam znajdą je potencjalni pracodawcy. Jak podkreślają jednak przedstawiciele branży, aby znaleźć wymarzoną pracę trzeba postarać się nieco bardziej.

- Trzeba działać kompleksowo. Rozmawiać ze znajomymi, czytać oferty w prasie, korzystać z serwisów internetowych, wykorzystując lokalne i branżowe fora internetowe i portale społecznościowe - podpowiada Anna Giertler z Jobs.pl. - Ważna jest systematyczność. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się oferta idealna.

- W trakcie poszukiwania ciekawych ofert pracy warto skorzystać z serwisów społecznościowych. Ich zaletą jest to, że za ich pośrednictwem można nie tylko zaprezentować potencjalnemu pracodawcy swój profil, ale też pokazać swoje najmocniejsze strony i obszary zainteresowań. Również umiejętnie prowadzony blog może być formą autoprezentacji - radzi Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

Korzystając z takich serwisów warto jednak pamiętać o tym, że pracodawca ma możliwość dotarcia do wszystkich treści, które publikujemy w internecie. Dlatego warto czasami dwa razy pomyśleć, na przykład przed publikacją negatywnego komentarza o poprzednim miejscu pracy.

 

Źródło:

www.bankier.pl


drukuj  |  wyświetleń: 4794  |  Data publikacji/edycji: 2009-01-22 10:54:11 / 2010-01-11 10:23:06


 
ostatnia modyfikacja: 2010-09-02 14:05:16